Niedawno odwiedziliśmy Białystok, stolicę Podlasia. Miasto rozwija się dzięki unijnym dotacjom, powstają nowe drogi, dzielnice, widać, że włodarze i mieszkańcy dbają o współczesny Białystok, nie zaniedbując przy tym historii, z której są dumni.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dla turysty, chyba najatrakcyjniejszym w mieście jest szlak prowadzący śladami jego dawnych właścicieli, rodziny Branickich herbu Gryf. Jego najjaśniejszym punktem jest oczywiście założenie pałacowo-parkowe, ale warto też zwiedzić inne obiekty powstałe z fundacji tej rodziny: ratusz, kościół farny z wyposażeniem fundowanym przez J.K. Branickiego i rodzinnymi nagrobkami, kaplica w formie rotundy, zespół dawnego klasztoru szarytek, pałacyk gościnny i pałacyk myśliwski w Choroszczy - obecnie Muzeum Wnętrz Pałacowych.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
"Wersal Podlasia"
Pałac Branickich, jedna z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich epoki saskiej na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, określany jest mianem „Wersalu Podlasia”, albo „Wersalem Północy”. Niegdyś gościły tu koronowane głowy, towarzyska śmietanka dawnej Europy, dyplomaci, literaci, artyści. Dziś, po kilku przebudowach, jako siedziba Uniwersytetu Medycznego, przede wszystkim przyciąga luminarzy nauki i adeptów nauk medycznych, ale nie tylko.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Należałoby jednak zaznaczyć, że określenie „zachowanych” jest pewnym nadużyciem, bo dzisiejszy wygląd pałacu, w dużej mierze nie jest oryginałem, co podkreślała pani przewodniczka. Niestety, XIX- i XX wieczne zmiany (zniszczenia) sprawiły, że większość zachwycających detali, uroczych sztukaterii, rzeźb, to powojenna rekonstrukcja. Autentyczny (oryginalny) natomiast jest zadziwiający rozmachem plan założenia, piwnice, część pałacowych murów. Jednak powiedzmy sobie szczerze, to i tak dużo więcej autentyzmu niż - na przykład - w Zamku Królewskim w Warszawie…
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Początki pałacu sięgają XVI wieku. Pierwszy, udokumentowany obiekt zamku w stylu gotycko-renesansowym zaprojektował królewski architekt, Hiob Bretfus. Jego dzieła można spotkać w Wilnie (Zamek Dolny), dwór królewski w Knyszynie, Stary Zamek w Kamieńcu Podolskim czy zamku w pobliskim Tykocinie.
Obiekt ten był kilkakrotnie przebudowany. W epoce późnego baroku, w kilku etapach rozbudowy, pracowało przy nim głównie trzech architektów: Tylman z Gameren, Jan Zygmunt Deybel i Jakub Fontana. To głównie tym mistrzom zawdzięcza swoją okazałą, rezydencjonalną formę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Po czasach świetności, przyszły „chude lata”… Po śmierci hetmana J.K. Branickiego, pozbawiony świetnego gospodarza obiekt zaczął podupadać. Kolejni właściciele nie potrzebowali tej rezydencji, zmieniali więc funkcje obiektu, uproszczając jego formę. Dzieła zniszczenia dokonali wycofujący się w 1944 roku Niemcy oraz „wyzwalający” Białystok Rosjanie. „Drugie życie” założeniu dała odbudowa w latach 1946–1960 z przeznaczeniem na Akademię Medyczną, obecnie przemianowaną na Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pałac robi wrażenie na gościach, jest dumą Białegostoku, a wycieczki (także z zagranicznymi turystami) spędzają tu niemal dwie godziny. Dodajmy tylko, że kwiecień i maj to miesiące, w których najpiękniej prezentują się pałacowe ogrody założone w stylu francuskim. To one przyciągają rzesze zwiedzających, którzy podziwiają kwietne rabaty ujęte w regularne, geometryczne kwatery. Podobno, firma zewnętrzna dbająca o ogrody, trzykrotnie w ciągu roku zmienia kompozycje kwiatowe pilnując, aby ogrody zawsze prezentowały się atrakcyjnie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nam udało się zwiedzić obiekt z przewodniczką, która „na co dzień” jest pracowniczką naukową Uniwersytetu Medycznego. Być może dlatego, położyła największy nacisk na „medyczną” przeszłość budynku. Wraz z nią spędziliśmy całą godzinę w dawnych pracowniach Uniwersytetu, obejrzeliśmy zabytkowe narzędzia lekarskie, aparaty rentgenowskie, pracownię dentystyczną (z wiertarkami wolnoobrotowymi bez zasilania prądem elektrycznym, horror dla pacjenta), bibliotekę medyczną, a nawet (przechowywane w formalinie) ludzkie narządy ze zmianami chorobowymi. W naszej grupie byli także studenci medycyny, dla których tego typu eksponaty były szczególnie ciekawe i oglądali je z wypiekami na twarzy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nie wszędzie jednak mogliśmy wejść, bo jak powiedzieliśmy, dziś to znany w Polsce Uniwersytet Medyczny, który przede wszystkim ma służyć nauce. Z udostępnionych do zwiedzania sal, pracowni największe wrażenie na nas zrobiła Aula Magna, która wykorzystywana jest podczas podniosłych wydarzeń w życiu uczelni i miasta (również na prestiżowe koncerty). Z zainteresowaniem obejrzeliśmy także kaplicę z tronem Jana Pawła II. Warte uwagi są także odnowione piwnice, w których znajduje się ekspozycja przedstawiająca ogrom zniszczeń poczynionych pod koniec II wojny światowej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Aula Magna
Rezydencja wielokrotnie przebudowywana
Jak na wstępie zaznaczyliśmy zarówno Białystok jak i pałac, na przestrzeni wieków miały wielu właścicieli. To ich potrzeby i gusty sprawiły, że rezydencja była wielokrotnie przebudowywana (modernizowana, powiększana) a jej wnętrza reorganizowane. Dlatego naszą opowieść o tym pałacu rozpoczniemy od samego początku, zalążka powstałej na skrzyżowaniu szlaków handlowych w XV wieku osady, która dała początek przyszłemu miastu. Jej istnienie potwierdzają wykopaliska archeologiczne z 2009 roku, podczas których odnaleziono też liczne artefakty świadczące o znajdującym się w tym miejscu dawnym dworze.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kaplica
Skrócona historia Pałacu Branickich
W XV wieku, białostockie włości były własnością żmudzkiego rodu Raczko Tabutowiczów (herbu Łabędź). To oni wznieśli tam pierwszy, wówczas bardzo skromny, drewniany dwór. Sto lat później, ten ród wymarł, a majątek po nich przejęli Wiesiołowscy herbu Ogończyk, którzy w miejsce drewnianego dworu wystawili murowaną (umówmy się) kamienicę. Jej pozostałości (fundamenty) zachowały się do dziś w piwnicach zamkowych.
Po Wiesiołowskich, decyzją Sejmu, dobra białostockie przyznano hetmanowi Stefanowi Czarnieckiemu za jego zasługi wojenne oddane ojczyźnie podczas szwedzkiego „potopu”. Czarniecki, choć większość swego żywota spędzał nie w domu a na wojnach, w małżeństwie z Zofią Kobierzycką doczekał się dwóch córek: Katarzyny Aleksandry i Konstancji. Obie świetnie wydał za mąż - Aleksandra poślubiła Jana Klemensa Branickiego herbu Gryf, Konstancja - Wacława Leszczyńskiego herbu Wieniawa. Otrzymany od państwa majątek (dobra białostockie i tykocińskie), ojciec przeznaczył na posag swej pierworodnej, Aleksandry.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kaplica
Aleksandra urodziła mężowi jednego syna, Stefana Mikołaja Branickiego. Tenże, ożenił się z Katarzyną Sapiehą herbu Lis i to oni, u króla Jana III Sobieskiego, wystarali się o prawa miejskie dla Białegostoku, co wiecej, wznieśli w mieście barokowy pałac, zatrudniając do jego zaprojektowania Tylmana z Gameren.
Jedyny syn Katarzyny i Stefana Branickich, Jan Klemens (a w zasadzie Jan Kazimierz) Branicki po raz pierwszy ożenił się w 1720 roku (miał wtedy 31 lat) pojmując za małżonkę księżniczkę Katarzynę Radziwiłłównę. Wraz z jej ręką otrzymał posag 200 tysięcy złotych, a wartość wyprawy panny młodej wynosiła drugie tyle. Owe pieniądze (i sprzęty wyprawne) bardzo się przydały na rozbudowę, przebudowę i wystrój białostockiej rezydencji, którą nie bez powodu, okrzyknięto "Wersalem północy".
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / dzieło mistrzów układania mozaiki - tu podłoga w kaplicy
Poprzedzały ją dwa dziedzińce a na tyłach rozciągały się bajeczne ogrody (do dziś są rajem dla fotoamatorów, odbywają się tu sesje ślubne, a nawet kręcone są klipy muzyczne). Na teren założenia prowadziła brama z zegarem zwana „Bramą Gryfa” od wieńczącej ją rzeźby będącej bezpośrednim nawiązaniem do herbu Branickich. Warto zaznaczyć, że mechanizm zegara został wykonany w Szwajcarii i sprowadzono go do Białegostoku niemałym wysiłkiem finansowym. Podobno, wstępny projekt bramy wykonał sam August II Mocny, który zmuszony chorobą, przebywał u Branickiego w Białymstoku w roku 1726.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / tron JPII; Jan Paweł II odwiedził Białystok 5 czerwca 1991 roku podczas swojej IV pielgrzymki do Polski...
Owa brama otwiera drogę na dwa dziedzińce dające doskonały prospekt na budynek pałacu. Pierwszym był tak zwany „dziedziniec wstępny” a bezpośrednio przed pałacem rozpościerał się dziedziniec honorowy, na którym hetman witał swych najznakomitszych gości i dokonywał przeglądu wojsk.
Budynek pałacu wzniesiono na planie podkowy (litery "U") gdyż trójkondygnacyjny korpus wraz ze skrzydłami, łączą z oficynami kolumnowe galerie. W poszczególnych etapach rozbudowy uczestniczyli tacy wybitni architekci jak: Jan Deybel, Jakub Fontana, Jan Sękowski. Przy ozdabianiu wnętrz pracowali m.in.: Jan Chryzostom Redler (jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy stylu rokoka działający w Polsce), Szymon Czechowicz, Andrzej Vogtt.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / pokój w karmazynowym kolorze, tuź przy Auli Magna
Jednak nie samą rozbudową pałacu żyli państwo Braniccy. Oboje małżonkowie nie stronili od zabaw i rozrywek. J.K Branicki należał do mocno elitarnego, tajnego "Bractwa Wrogów Wstrzemięźliwości", któremu przewodził król August Mocny. Bractwo to, oprócz uciech stołu i łoża, hołdowało także tradycjom masońskim. Ponieważ w posiedzeniach Bractwa mogły brać udział także kobiety (mogły stanowić 1/3 zaproszonych gości, a że jednorazowo liczba siedzących przy stole nie mogła przekraczać dwunastu osób, to pań mogło zasiąść... co najwyżej cztery); niewykluczone że pani Branicka była do nich dopuszczana. Być może, z tego właśnie powodu, w pałacu miał powstać szereg tajnych przejść, ułatwiających uczestnikom owych spotkań, dyskretne przemieszczanie się po budynku.
fot. Krzysztof Golec/ Herb branickich umieszczony w pokoju karmazynowym pod kominkiem (Gryf mityczna bestia, pół orzeł, pół lew)
Dziesięć lat po ślubie, Katarzyna z Radziwiłłów Branicka, bezpotomnie zmarła. Już w dwa lata później, owdowiały Branicki pojął za żonę, rozwiedzioną z Sewerynem Rzewuskim, Barbarę z Szembeków (1709-1762). Małżeństwo to nie trwało dłużej niż dwa lata i zakończyło się rozwodem w 1738 roku. Oboje małżonkowie po rozstaniu szukali kolejnego szczęścia, na zasadzie "do trzech razy sztuka". Barbara poślubiła Waldemara von Löwendala, natomiast - podówczas już 59 letni JK Branicki - sięgnął po rękę osiemnastoletniej Izabelli Poniatowskiej (siostry Stanisława Augusta Poniatowskiego, późniejszego króla Polski).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Izabella Poniatowska zasłużona dla Białegostoku
zabella stała się prawdziwym duchem opiekuńczym Białegostoku Jej szczególną troską była edukacja (i to zarówno dziewcząt jak i chłopców) i to jej miasto zawdzięcza założenie pierwszych szkół. Wspierała też kulturę i sztukę; to za jej czasów Białystok zaczął przypominać miasto założone zgodnie ze sztuką urbanistyczną. Sama dobrze (jak na owe czasy) wykształcona dbała o dostęp do edukacji. Jej osobista biblioteka (licząca wówczas ok 600 pozycji) świadczyła o szerokich zainteresowaniach pani Branickiej.
W pałacu często gościły (a nawet pomieszkiwały) koronowane głowy w osobach królów Augusta II, Augusta III, Stanisława Augusta Poniatowskiego, Józefa II Habsburga, cara Pawła I Ludwika XVIII. Dostojni goście zatrzymywali się w pomieszczeniach pierwszego pietra pałacu (parter przeznaczony był dla gospodarzy). Prawa oficyna przeznaczona była dla mniej prestiżowych gości, lewa dla służby i na pomieszczenia gospodarcze. W pałacu przebywali także artyści pracujący nad jego wystrojem, jak również poeci i literaci ( T.F. Karpiński, E. Drużbacka, biskup Ignacy Krasicki) oraz ówczesne "gwiazdy" teatru i opery.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Kiedy Izabella z Poniatowskich Branicka owdowiała (1771), poślubiła generała Andrzeja Mokronowskiego, z którym jeszcze za życia męża łączyły ją zażyłe relacje" Oba jej małżeństwa pozostały bezdzietne. Aczkolwiek do śmierci zachowała prawo do Białegostoku, po niej, miasto wraz z pałacem miało przejść na własność Potockich. Ci jednak, jeszcze za jej życia sprzedali pałac Fryderykowi Wilhelmowi II, a ten odsprzedał go Aleksandrowi I Romanowowi.
III rozbiór Polski
Powolny upadek miasta i pałacu rozpoczął się wraz z III rozbiorem Polski. Ani, władający nim początkowo Prusacy, ani tym bardziej Rosjanie, nie starali się o rozwój czy choćby zachowanie zastanej substancji. Pałac stał się własnością cara Aleksandra I. Początkowo planował on urządzenie sobie w nim letniej (?) rezydencji, ale szybko tego zaniechał.
Wówczas nastąpiło sukcesywne ograbianie pałacu z wyposażenia i posągów ogrodowych, nie oszczędzono nawet egzotycznych roślin z pałacowych ogrodów, które wywieziono w głąb Rosji, do bardziej prestiżowych rezydencji carskich. Zatarto rezydencjonalny charakter budynku, przede wszystkim zaś usunięto wszelkie ślady dawnych właścicieli, skuwając herb Branickich, Gryf.
Nowe przeznaczenie pałacu
Już w pierwszej poł. XIX w przystosowano budynek do celów religijnych (cerkiew) i edukacyjnych. W uproszczonych i przebudowanych wnętrzach umieszczono Instytut dla Panien Szlacheckich, szkołę z internatem dla dobrze urodzonych dziewcząt. Od połowy XIX wieku w jednym ze skrzydeł urządzono szpital. W czasie I wojny światowej, Białystok opanowali Niemcy, którzy w całości pałac przeznaczyli na szpital. W okresie międzywojennym, już nieco zdewastowany budynek, przeznaczono na cele administracyjne.
Pałac – jak powiedzieliśmy na wstępie - został zniszczony przez wycofujących się Niemców a potem podpalony przez "wyzwalające" miasto wojska radzieckie. Odbudowany po wojnie stał się siedzibą białostockiego Uniwersytetu Medycznego.
Pałac Branickich obecnie
Dziś, zabytkowe wnętrza pałacu są całkowicie odtworzone i utrzymane w stylistyce odnoszącej się do czasów jego największej świetności, drugiej poł. XVIII wieku. Jak twierdziła przewodniczka nie wszystko udało się odtworzyć zgodnie z XVIII wiecznym oryginałem, bo ten znamy jedynie ze szkiców, planów, rycin, a stan późniejszy ze starych pocztówek.
Warto jednak zobaczyć pałac, ogrody, dostępne do zwiedzania pomieszczenia (w tym odnowione piwnice), aulę i „pozostałe przy życiu” rzeźby.
Legendy
Jak każda tego typu rezydencja, tak i pałac Branickich posiada swe legendy. Jedna z nich głosi, iż w budynku istniała sieć tajemnych przejść i tuneli, które łączyły ze sobą nie tylko konkretne pomieszczenia pałacowe, ale też prowadziły do wielu punktów w mieście (m.in. kościoła). Legenda może mieć jakieś logiczne uzasadnienie, pałac w czasach Branickich gościł zarówno królów jak i dyplomatów obcych mocarstw, którzy mieli swoje tajemnice i dyskretnie chcieli przemieszczać się po wnętrzu. Sam Branicki, mający ambicje sięgać po najwyższe urzędy w kraju (skupiał w swoim ręku ogromną władzę piastując urzędy hetmana wielkiego koronnego i wojewody krakowskiego, a po śmierci Augusta III liczył nawet na koronę Polski), zapewne nie raz knuł intrygi z przebywającymi u niego w gośćmi.
Mniej prawdopodobna jest legenda o białej damie, która w bezchmurne noce ma się wałęsać po korytarzach i ogrodach pałacu Branickich. Ma to być duch jakiejś arystokratki, która w pałacu miała zginąć, zdradzona przez ukochanego... To można "między bajki włożyć", bo gwałtowna śmierć arystokratki w Białymstoku, musiałaby się odbić szerokim echem i jej ślad miałby jakieś odbicie w historii. Ale, każdy szanujący się zamek i pałac musi mieć swą "damę" (białą lub czarną), a że w historii nie brakuje kobiet zdradzanych przez kochanków, to i białostocki pałac sobie taką "dorobił", dla podniesienia swej atrakcyjności.
Naszym zdaniem pałac Branickich jest na tyle atrakcyjny, że dorabianie legendy nie jest potrzebne temu zabytkowi.
Na koniec warto odnotować, iż Braniccy nie do końca opuścili swoje miasto. Cząstki wybitnych przedstawicieli rodu, do dziś pozostały w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP (obecnie bazylika katedralna), tego samego, do którego barokowe wyposażenie ufundował hetman J.K Branicki. W świątyni znajdują się dwa nagrobki Branickich. Pierwszy, wykonany w czarnym marmurze (projekt Kacpra Bażanki), ufundowany przez Katarzynę z Sapiehów Branicką kryje serca Katarzyny Aleksandry z Czarnieckich Branickiej i jej syna (a męża fundatorki) Stefana Mikołaja Branickiego. W drugim, z różowego marmuru, ufundowanym przez Izabellę z Potockich Branicką, pochowano urnę z sercem jej męża, hetmana Jana Klemensa Branickiego (jego ciało spoczywa w kaplicy Branickich w kościele świętych Piotra i Pawła w Krakowie). Natomiast w krypcie w podziemiach kościoła pochowana jest trzecia małżonka hetmana, Izabella z Poniatowskich Branicka. Warto o tym pamiętać, planując wizytę w Białymstoku…
Bilety:
- wejście od strony muzeum pałacowego (prawa strona) budynku
- Trasa I (ok. 60-90 min): obejmuje piwnice, wnętrza reprezentacyjne, Muzeum Medycyny.
- Bilet normalny: 30 zł, bilet ulgowy: 20 zł
- Trasa II (ok. 40-50 min.): obejmuje wnętrza reprezentacyjne i Muzeum Medycyny.
- Bilet normalny: 25 zł, bilet ulgowy: 15 zł
Ważne: usługa przewodnicka jest wliczona w cenę biletu
Pałac Branickich można zwiedzać w godzinach otwarcia Muzeum:
• wtorek – piątek: 10:00 – 17:00
• sobota, niedziela: 9:00 – 17:00
Małgorzata Maciejewska, historyk sztuki
Krzysztof Golec, autoflesz.com