Koncern podał do wiadomości, iż do 2030 roku zmniejszy zatrudnienie o 100 tys. pracowników. Mówi się też o zamykaniu niektórych fabryk i ograniczeniu produkcji niepopularnych elektryków. Problem dotyczy całej Grupy Volkswagena, w tym Seata.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Program pod nazwą „Plan na Przyszłość 2030” przygotowany przez prezesa Oliviera Blume'a, przewiduje wyjątkowo bolesne decyzje dot. zatrudnienia. W ślad za tą decyzją idzie redukcję gamy modelowej, szczególnie elektryków. Co ciekawe, dotyczy to całej Grupy Volkswagena, w tym Seata.
Przypomnijmy, że w 2009 roku, po upadłości General Motors koncern zwolnił 50 tys. pracowników, a słaba sprzedaż modeli elektrycznych i afera wszech czasów dieselgate wstrząsnęła wizerunkiem koncernu.
Jakie zakłady do zamknięcia? Nieoficjalnie mówi się fabrykach w: Emden (ID.4 i ID.7), Zwickau (Volkswagena ID.3, Cupry Born oraz Audi Q4 e-tron) oraz w Hanowerze (Volkswagena ID. Buzz), a w 2034 roku los ten ma dotknąć fabrykę Audi w Neckarsulm (jednostki spalinowe Audi A5 i A6, w tym luksusowe A8).
Jak przekazał Oliver Blume, koncern chce skupić się na wolumenach modelowych o zadowalającej sprzedaży.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przypomnijmy, że Volkswagen nadal rywalizuje z Toyotą o przodownictwo w światowej produkcji. Problem w tym, że Toyota nadal produkuje zrównoważony wolumen sprzedaży (w tym także diesle, jednostki wodorowe fuel cell czy hybrydy VI generacji), Volkswagen zaś przeinwestował, chciał do 2035 roku produkować li tylko auta elektryczne.

Plan restrukturyzacji zakłada utrzymanie globalnej sprzedaży na poziomie 9 mln samochodów rocznie, a zysk operacyjny ma wzrosnąć do 9 proc. (do końca dekady). W pierwszej połowie roku zysk operacyjny wynosił tylko 3,8 proc. a sprzedaż elektryków była znacznie niższa niż zakładano. Czy to ma szansę powodzenia?
redakcja autoflesz.com
Źródło: Bloomberg