Unia nakazała, aby transport publiczny był zeroemisyjny. W większości miast polskich jeżdżą już autobusy elektryczne, ale w w Chełmie (woj. lubelskie) zakupiono autobusy wodorowe. Okazało się, że część autobusów miejskich nie wyjechała na ulice z powodu braku paliwa – wodoru. Po raz kolejny przewoźnik musiał zastąpić flotę autobusów komunikacji miejskiej – poczciwymi dieslami.
fot. CLA
Prezydent Jakub Banaszek przeprosił mieszkańców i wezwał na dywanik prezesa Chełmskich Linii Autobusowych. W Bydgoszczy takie wpadki, ale z autobusami elektrycznymi (nowo zakupione) zdarzają się także, ale prezydent miasta nie przeprasza.
"Przede wszystkim chcemy powiedzieć jedno proste i ważne słowo - przepraszamy. Przepraszamy nie tylko za utrudnienia, ale również za zbyt późne przekazanie informacji. Urząd Miasta chwilę po otrzymaniu wiadomości o awarii, skierował wszystkie działania na jak najszybsze rozwiązanie problemu i zapewnienie dostawy paliwa. I tak też się stało. Po interwencji miasta Chełm paliwo wodorowe zostało dostarczone" - napisał prezydent Chełma.
"Jest to niedopuszczalne i dlatego na poniedziałek zaprosiłem prezesa CLA celem wyjaśnienia sytuacji. Tym bardziej, że interwencja miasta rozwiązała problem. Niedopuszczalna jest również forma i termin komunikatu, który opublikowało CLA. Uważam, że opublikowanie lakonicznej treści po godzinie 8 z adnotacją o zawieszeniu kursowania linii nigdy się nie powinno wydarzyć, szczególnie w sytuacji świadomości o problemie" - podkreślił prezydent miasta.
Prezydent miasta wyjaśnił, że przyczyna była niezależna od miejskiej spółki, ponieważ problemy wystąpiły po stronie dostawcy paliwa. Awaryjnie dostarczono wodór od niemieckiego producenta.

Prezes Chełmskich Linii Autobusowych (CLA) wyjaśnił, że firma dostarczająca to paliwo miała awarię elektrolizera, czyli urządzenia produkującego czysty wodór. Utrudnienia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej nie trwały długo, ale sytuacja odbiła się echem w Polsce i stała się podstawą do licznych komentarzy, m.in. ze strony przeciwników wykorzystywania wodoru w transporcie zbiorowym.
Przypomnijmy, że w Bydgoszczy, gdy działała jeszcze spółka Solbus (z Solca Kujawskiego) obiecywano nowe autobusy zasilane wodorem. Nigdy do tego nie doszło, bo był problem z tym paliwem, a spółki już dziś nie ma.
Warto podkreślić, że czysty wodór nie jest tani. Dla przykładu autobus NesoBus zużywa do 8 kg wodoru na 100 km, co pozwala przejechać ok. 350-400 km. Cena wodoru w Polsce to ok. 60-80 zł/ kg, a koszt przejechania 100 km to 400-550 zł. Wynika stąd, że poczciwe autobusy z silnikami Diesla, nawet z Euro5, są znacznie tańsze w eksploatacji.
Porównanie kosztów paliwa i energii na 100 km
|
Rodzaj napędu |
Średnie zużycie (na 100 km) |
Koszt paliwa / energii |
Koszt przejechania 100 km |
|
Wodorowy (FCEV) |
7–9 kg wodoru |
ok. 60–80 zł / kg |
420–720 zł |
|
Elektryczny (BEV) |
120–150 kWh prądu |
ok. 1,00–1,30 zł / kWh |
120–195 zł |
|
Spalinowy (Diesel) |
35–40 l oleju napędowego |
ok. 6,50–7,00 zł / l |
227–280 zł |
Źródło: IA
Jeśli chodzi o autobusy elektryczne, to najtańsza opcja w bieżącej jeździe miejskiej, zwłaszcza przy ładowaniu nocnym (w bazie z tańszych taryf). Wadą są – niestety - wysokie koszty zakupu samego pojazdu oraz konieczność wymiany baterii po 4-6 latach eksploatacji. I najważniejsza wada, zimą mieliśmy sytuację anormalną, przy mrozie – 20 st. Celsjusza, autobusy elektryczne nie wyjechały z warszawskich zajezdni. Przypomnijmy, że zasięg takich autobusów bardzo maleje w okresie niskich temperatur.
Warto jeszcze poruszyć problem zasilania gazem LNG, zwłaszcza w transporcie dalekobieżnym. Autobusy te są tańsze w eksploatacji o 30-40 proc. w stosunku do autobusów z silnikami Diesla, są bardzo ciche, a tankowanie trwa zaledwie 4 minuty. Niestety urzędnicy UE mają mocną awersję do tego paliwa, podobnie jest z LPG i CNG.
Preferowanie samochodów i autobusów elektrycznych, jako zeroemisyjne to nieprawda, a w przypadku działań wojennych to porażka!
redakcja autoflesz.com
Źródło: CLA